open source · licencja MIT · wersja 0.1.0dość abonamentów
własne studio ai do obrazów_
OpenStudio uruchamiasz na swoim komputerze i podpinasz własny klucz API. Płacisz tylko za to, co naprawdę wygenerujesz — bez miesięcznej opłaty, bez kredytów przepadających na koniec miesiąca, bez konta w kolejnym serwisie. Wszystkie pliki zostają na Twoim dysku.
generatory mają api_
Serwisy do obrazów sprzedają abonament, a pod spodem wołają to samo API, do którego masz dostęp i Ty. OpenStudio to po prostu wygodny interfejs do niego — tyle że stoi u Ciebie. Jedna grafika kosztuje u dostawcy od czterech do ośmiu kredytów, zależnie od modelu; nie ma nic pomiędzy Tobą a tym rachunkiem.
Paczka ma zero zależności wymagających kompilacji — to najczęstszy powód, dla którego takie aplikacje „nie chcą się zainstalować” na Windowsie.
Po każdej generacji aplikacja zapisuje prawdziwy koszt zwrócony przez API, więc cena na przycisku z czasem staje się dokładna — tak samo dla każdego modelu z katalogu. Doładowujesz konto u dostawcy dowolnie małą kwotą.
dwie drogi, ta sama aplikacja_
Rozpakuj ZIP, otwórz folder w swoim agencie i napisz „uruchom”. W paczce leży plik CLAUDE.md (i bliźniaczy AGENTS.md), w którym stoi krok po kroku, co agent ma zrobić — łącznie z diagnostyką, gdy coś nie wystartuje.
Zainstaluj Node.js 22 LTS (jeden instalator, „Dalej → Dalej”), wejdź do rozpakowanego folderu i wklej trzy komendy. Przeglądarka otworzy się sama na adresie z tokenem — używaj go w całości.
npm install npm --prefix web install && npm run build npm start
Konto na kie.ai, doładowanie najmniejszą możliwą kwotą, skopiowanie klucza ze strony „API Key”. Wklejasz go w jedyne pole na ekranie — aplikacja od razu sprawdza, czy działa, i pokazuje saldo.
Potrzebujesz Node.js w wersji 22 LTS (minimum 20.11) — to jeden instalator z nodejs.org. Aplikacja startuje pod adresem http://127.0.0.1:4321 i sama go otwiera; adres możesz zapisać w zakładkach, token dopisuje się sam, o ile wchodzisz z paska adresu tej samej przeglądarki. Gdy coś nie zadziała, jest npm run doctor — raport gotowy do wklejenia w zgłoszeniu, bez klucza API.
sześć rzeczy, dla których to powstało_
GPT Image 2.5 (Flare i Sunburst), Nano Banana 2 od Google i Grok Imagine 2.0 od xAI — każdy w wariancie z tekstu i z inspiracji, od 4 kredytów za obraz. Na przycisku widzisz cenę, ZANIM klikniesz, a po każdej generacji cennik kalibruje się prawdziwym kosztem z API.
Moodboard jak Pinterest: wrzucasz obrazy przeciągnięciem, Cmd/Ctrl+V albo linkiem, zaznaczasz 3–4 i klikasz „generuj w tym klimacie”. Gotowe wyniki wracają na tablicę przyciskiem „przypnij”, więc najlepsze stają się referencją dla kolejnych.
Zapisany przepis na wygląd, włączany jednym kliknięciem. Paletę wyciągamy z Twoich inspiracji lokalnie w przeglądarce — bez API i bez kosztów. Styl wyeksportujesz do pliku .styl.json i wyślesz komuś.
Wklejasz artykuł, notatki albo ofertę (albo wrzucasz .docx / .md / .html / .txt) — aplikacja układa plan planszy: tytuł, 3–7 punktów, wyróżnione liczby. Poprawiasz w edytorze, wybierasz układ i prompt ląduje w generatorze.
Blokada na 30 dni działa ZANIM cokolwiek pójdzie do dostawcy. Kolejka przeżywa zamknięcie aplikacji — niedokończone zadania wracają do sprawdzania po restarcie.
Linki u dostawcy żyją około doby, więc plik ląduje na Twoim dysku natychmiast — razem z JSON-em opisującym, jakim promptem powstał. Nic nie znika, gdy ktoś wyłączy serwis.
każdemu obrazowi nadajesz rolę_
Wrzucasz swoje zdjęcie, logo albo produkt i mówisz, co model ma z nim zrobić. Aplikacja dopisuje do promptu numerowaną listę „co zrobić z którym obrazem” — w tej samej kolejności, w jakiej obrazy idą do modelu. To dlatego „okładka z moją twarzą i logo w rogu” wychodzi, a nie zamienia się w kolaż.
Przycisk „pokaż pełny prompt” zawsze pokazuje dokładnie to, co pojedzie do modelu. Nic nie jest dopisywane po cichu.
- Nasłuchuje wyłącznie na 127.0.0.1 — nikt z Twojej sieci Wi-Fi się nie dobije.
- API jest zamknięte tokenem sesji; token trafia do strony tylko przy wejściu z paska adresu albo z zakładki. Żądanie z cudzej strony, z ramki, z fetch-a i z curl-a tokenu nie dostaje.
- Klucz leży w ~/OpenStudio/config.json z prawami 0600 i nigdy nie trafia do przeglądarki, logów ani raportu diagnostycznego — pilnuje tego automatyczny test.
- createTask nie jest NIGDY ponawiane automatycznie: dostawca nie ma klucza idempotencji, a podwójne wysłanie to podwójna opłata.
Zalecenie: załóż u dostawcy osobny klucz tylko dla tej aplikacji, żeby móc go skasować bez konsekwencji.
~/OpenStudio/ ├─ config.json ← klucz i ustawienia (prawa 0600) ├─ jobs.json ← historia zadań ├─ ledger.json ← ile kredytów poszło na co ├─ boards.json ← tablice inspiracji ├─ styles.json ← Twoje style ├─ boards/<id>/ ← pliki inspiracji └─ library/2026-09/ ← obrazy + JSON z promptem obok każdego
Inspiracje leżą na Twoim dysku. Do dostawcy trafiają tylko te, których użyjesz w generacji, i dopiero w momencie kliknięcia — raz na plik.
- Nie ma ikonki na pulpicie — to wersja 2. Dziś uruchamiasz komendą albo agentem.
- Nie ma wideo — „animuj” z biblioteki jest w przygotowaniu.
- Nie ma konta, logowania ani chmury. Aplikacja żyje na Twoim komputerze.
- Nie ma abonamentu, więc nie ma też wsparcia z SLA. Jest GitHub, zgłoszenia i licencja MIT.
- Płacisz bezpośrednio dostawcy, na jego warunkach. Projekt jest niezależny, niepowiązany z Kie.ai ani z żadnym dostawcą modeli.
- Modele traktują kody kolorów orientacyjnie. Paleta przesuwa całość w Twoją stronę, ale nie zagwarantuje odcienia co do numeru.
- Link do kie.ai z „?ref=” to link polecający — obok zawsze stoi zwykły. Nic nie jest ukryte w kodzie.
- Moderacja treści jest po stronie dostawcy. Inspiracje na tablicach to Twoja odpowiedzialność — inspiruj się stylem, nie kopiuj cudzych prac.
weź paczkę i odpal u siebie_
Za darmo, na licencji MIT, bez zostawiania maila. Cały kod jest otwarty — możesz go przeczytać, zmienić i dorzucić kolejny model jednym plikiem JSON w folderze models/, bez pisania kodu. Tak doszły Nano Banana 2 i Grok Imagine.
Robisz SEO sam i chcesz podobnie działającą paczkę, tyle że do danych z Senuto? To jest pakiet 9 skilli. A jeśli interesuje Cię, jak dziś wygląda widoczność w AI i co z nią zrobić na własnej stronie — o tym jest ebook „SEO w Erze AI”.